Czas na zmiany

1370185012_nyfc45_600

W zeszłym tygodniu postanowiłam, że w końcu muszę się nauczyć pływać. Jak na razie nie za bardzo mi to wychodzi. Było cudownie, byliśmy razem na basenie z dziewczynkami. Dziewczyny jak zawsze w siódmym niebie, w wodzie siedziałyby godzinami.Dla mnie to rewelacyjne ćwiczenia na kręgosłup, ale się namachałam, namęczyłam, nie wychodzi mi te pływanie na razie, nie od razu. Boję się wody od dzieciństwa, ale mnie mój Paweł wymęczył na tym basenie. Pierwszy raz w końcu bez strachu położyłam się na wodzie, miałam zamknięte oczy, bałam się je otworzyć, wiedziałam, że Paweł jest gdzieś obok. Sama siebie uspakajałam, sama nie wiem jak można się bać wody. Paweł już dawno chciał mnie nauczyć pływania, ale zawsze byłam daleka od tego, chociaż wodę lubię, ale muszę czuć grunt pod nogami, inaczej nie ma mowy żebym w ogóle weszła. Leżałam sobie na wodzie, cudowne uczycie, w końcu przełamałam swój strach, udało mi się, cieszyłam się jak dziecko. Jest to pierwszy krok do dalszej nauki. Udało mi się nawet normalnie utrzymywać na wodzie, po 3 godzinach zaczęłam odrobinę jakby pływać, jeśli mogę to tak nazwać.Najlepiej żabką mi wychodzi, po 2-3metry płynęłam trochę i dotkniecie gruntu i znowu 2-3 metry i tak dalej. Dla mnie to olbrzymi wyczyn. Juro znowu się wybierzemy na cały dzień, nie mogę się już doczekać. Na naukę jednak nigdy nie jest za późno.

Idziemy dzisiaj na festyn z cała rodziną i znajomymi Pawła ze szkoły językowej, nie wiem chyba coś na Dzień Dziecka robią. Może będą jakieś fajne zabawy dla dzieci i może być sympatycznie. Będzie paru znajomych. W zeszłym tygodniu, wybrałam się na Flomarkt , mam sporo ubranek po dzieciach, w Polsce bez problemu bym sprzedała na Allegro , a tutaj, ciężko . nie mam pojęcia, co za ludzie, rzeczy albo wrzucają do kontenerów albo wyrzucają i kupują nowe. Wszystko pięknie przygotowałam i pojechałam z Pawłem, rozłożyliśmy wszystko na wieszaczkach, pięknie, ładnie, kolorowo. W ogóle ludzi nie było, sami starsi tylko chodzili, bardzo mało rodziców z dziećmi. Totalny niewypał, z ledwością udało mi się zarobić na tzw. placowe + tam parę groszy dodatkowo i tyle z handlu. Dzisiaj jest na „messen halle”, ale tam trzeba się wcześniej umówić. Będę musiała kupić większy stół, ostatnio okazało się, że miałam za mało miejsca na towar. Nazbierało się tego trochę. Fajnie byłoby to wszystko sprzedać, odłożyłabym dzieciom na wakacje. Wracając do handlu, jestem coraz bardziej przekonana żeby wrócić do swojego zawodu. Póki, co będę musiała wrócić do obecnej pracy .W przyszłym tygodniu muszę oddać papiery ze szkoły do tłumaczenia, a potem mam czas do października na poszukiwania. Napaliłam się na powrót do handlu, całkiem inne warunki i godziny pracy, a przy opiece muszę chodzić codziennie łącznie ze świętami.

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.