Egzamin i praca

Czekam na wyniki Egzaminu z niemieckiego . Jestem bardzo ciekawa jak mi poszło . Jednak był trochę trudny , nie we wszystkich pytaniach ,ale jednak . Już na samym początku egzaminu tak bardzo się zestresowałam , aż się cała  spociłam jak mysz. Nie mogłam opanować paraliżującego mnie strachu . Nie mogłam tego na samym początku opanować , długo  trwało za czym pomału się uspokajałam . Sama w myślach mówiłam do siebie ,żeby się uspokoić . Jakoś przetrwałam część na rozumienie ze słuchu (25 minut- 20 różnych dialogów ). Zaraz po tym część na zrozumienie czytanych tekstów i pytań ( 25 pytań w 45 minut   i dość sporo tekstu do czytania , na końcu gramatyka ) Na samym końcu 30 minut na napisanie listu lub podania w zależności co się wybrało .Po tym wszystkim była w końcu przerwa , dla mnie bardzo długa bo aż 2 godziny musiałam czekać na swoją kolej ustnego egzaminu. W końcu nadeszła moja kolej  , normalnie mówię lepiej a tu w niektórych miejscach moim zdanie nie najlepiej mi poszło . Ogólnie to za bardzo się stresowałam , chyba za bardzo mi zależało na tym egzaminie. Myślę że go jednak zdałam , może część na A2 i część na B1 . Czekam na wyniki , maja być od 3 do 8 tygodni. Na razie minęło 3 tygodnie od egzaminu ,więc do Świat Bożego Narodzenia powinnam już coś wiedzieć na ten temat.

****

Od października podjęłam nową pracę w Domu Opieki ,ale nie przy pielęgnacji tak jak kiedyś pracowałam , tylko przy sprzątaniu pokoi. Trochę sama sobie zaszkodziłam , bo powinnam szukać gdzieś pracy do sprzątania w biurze a nie w domach opieki bo w biurach pracują tylko od poniedziałki do piątku i wszystkie święta mają wolne ,a w domach opieki niestety nie . Nie muszę pracować tylko w niedzielę . Praca jest niby w umowie 60 godzin miesięcznie ,wychodzi  zazwyczaj trochę więcej . Jednak i tak wychodzi ,że prawie codziennie muszę być w pracy . Oczywiście pasuje mi praca od 8 do 12.30 jak najbardziej ,ale w niektóre dni muszę iść tylko na 2,5 godziny i wkurza mnie to bo wolałabym już pracować po 5-6 godzin dziennie a nie tak jak teraz . Do tego jeśli przychodzę wcześniej do pracy i  nie chodzi tutaj o przebieranie się przed pracą w szatni ( bo to jest normalne ) tylko już po przygotowaniu się do pracy , muszę przygotować swój wózek do pracy ( czyli już moim zdaniem rozpoczynam pracę ) ,przykładowo od 7.50 ( i te 10 minut mi nie płacą ). A nie mogę pojechać na górę o 8.10 czy 8.15 bo będą patrzyli krzywym okiem . To samo tyczy się zakończenia pracy , mogę zjechać z góry dopiero o 12.30 i posprzątać wózek itd. Trzeba cały czas kombinować z czasem ,żeby nie pracować Gratis . Na razie  nie mam nic innego na oku więc trzymam się tej pracy .Płacą tak samo najniższą krajową ( 8.50 euro ) , po nowym roku ma być 8.85 euro brutto ale to i tak za mało za pracę . Wszędzie jest już po 9.80-10 euro za sprzątanie ( tylko tam zazwyczaj albo praca jest za daleko albo godziny lub inne warunki mi nie pasują ). Nie mam innego wyjścia jak szukać dalej pracy , bo po ostatniej wypłacie to nie wiedziałam czy się śmiać czy płakać . I jednak bardziej opłaca się tu niektórym pracować na tzw. śmieciówkach tak  jak u nas w Polsce  .W końcu zrozumiałam o co chodzi z tymi umowami  .Jak do końca roku nic nie znajdę to będę musiała poprosić ich o zmianę umowy od Nowego Roku i przejdę na ubezpieczenie rodzinne . Takie wyjście będzie chyba najlepsze.

Wolałabym pracować gdzie indziej ,ale czy uda mi się znaleźć coś innego to dopiero się okaże jak dostanę wyniki z egzaminu . Zawsze jest to dodatkowy plus przy składaniu podania o pracę.

images

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.