Sypie się

Ponad trzy tygodnie minęło od Wszystkich Świętych, nie wspomnę już od mojego ostatniego wpisu. Za każdym razem to samo, nie mogę się zdyscyplinować, żeby regularnie zaglądać. Chociaż bardzo tego chcę, ale tyle się dzieje, że nie mam czasu. W pracy niestety coraz gorzej, a na samym początku było super. Jeśli chodzi o pacjentów, to bez problemu, raz lepiej, niekiedy troszkę gorszy dzień w pracy. Problemem jest personel, a bardziej jego brak. To, co ostatnio się wyrabia to po prostu nie mieści się w głowie. Co i rusz ktoś szedł na chorobowe, zaczęło się właśnie w sierpniu. Najpierw poszła jedna, potem po dwóch dniach jej synowa, moim zdaniem wszystko to było zaplanowane od dawna.Zresztą po miesiącu chorobowego Claudia dała wypowiedzenie i odeszła, natomiast jej teściowa dalej jest na zwolnieniu i podejrzewam, że prędko nie wróci do pracy, może pójdzie na wcześniejszą emeryturę. Tak przynajmniej mi się wydaje, w każdym bądź razie w tym roku nie wróci, teraz to mogą sobie już nie wracać, zostawili nas z premedytacją specjalnie na tak długo. Już od dawna musiał być konflikt pomiędzy nimi i szefową. Pod koniec sierpnia Krystyna poszła na operacją kolana i jest na zwolnieniu do dzisiaj, miała wrócić w grudniu, ale wiedziałam, że nie wróci, że będą ciągnęły aż Święta Bożego Narodzenia miną. Wcześniej jeszcze w lipcu na chorobowe poszła Alien , będzie już w styczniu rodzić. Po tym wszystkim ciężko nam było wszystkim, bo gdy inni „chorowali „ to drudzy musieli więcej pracować i tak jest do dzisiaj. Tyle tylko, że jest jeszcze gorzej z dnia na dzień, albo szefowa zamknie to do końca roku albo może jakimś cudem przetrwamy. Pod koniec Października nie wytrzymała Elke i odeszła, do końca miałam nadzieję, że tego nie zrobi, ale naprawdę nie szło się dogadać szefową, Elke wszystkim się wtedy zajmowała a i tak dla szefowej było źle. Więc odeszła, byłam wtedy na urlopie, gdy wróciłam z urlopu poszła wtedy Lidka na urlop a po urlopie na chorobowe i tak już trzeci tydzień. Nie wiadomo, komu zaufać, nie wiadomo, kto co zrobi. Myślę, że Lidka chyba też szykuje się do odejścia i może na zrobi niespodziankę na Święta. Paru pacjentów też zrezygnowało z naszych usług. Jak tak dalej będzie to wykruszymy się w naturalny sposób i szefowa zamknie to wszystko. A tak było na początku super, a jednak wyszło szydło z worka i już wiem gdzie jest problem. Szefowa nim jest, sama stwarza taką atmosferę i nie zawsze ma we wszystkim ma rację, nie dopuszcza nikogo do słowa i od razu jest zła jak ma się inne zdanie niż ona. Sama wymaga pomocy, bo jest po podwójnej operacji kolana i też wymaga rehabilitacji a także leczenia.Dzięki Bogu wyjeżdża w okresie świątecznym na tydzień, więc będzie trochę spokoju w pracy, za dużo zamieszania wnosi do firmy. W jeden dzień ma humor a na drugi dzień totalnie inny człowiek. Zapomniałam jeszcze wspomnieć o Anne, to jest mistrzyni w chorowaniu nie tak dawno dwa miesiące jej nie było, wróciła tylko na chwilę na gościnne występy, po czym okazało się, że też będzie robić operację kolana i poszła na zwolnienie.Po trzech tygodniach okazało się, że jednak nie zrobiła tej operacji, bo podobno miała w tym czasie zapalenie oskrzeli czy tam płuc i musiała niby przełożyć operację, jednak nie wiadomo, na kiedy. Nawet szefowa o tym nie wiedziała.W przyszłym tygodniu miała jednak wrócić do pracy od poniedziałku. Niestety to trzeba mieć tupet, właśnie się dowiedziałam, że podobno spadła z drabiny. Na pewno uwierzę, mam dosyć, szefowa na 100 % zablokuje urlop Erolowi, a naprawdę należy mu się też odpoczynek. Chłopak robi, co może, praktycznie bez wolnego, zresztą ja też miałam w tym miesiącu tylko 5 i 19 listopad wolne i do końca nie mam wolnego. Nie mam już siły, praca śni mi się po nocach, nie umiem odpocząć normalnie. Potrzebujemy ludzi do pracy i nie ma nikogo, nie rozumiem niby tyle osób jest bezrobotnych, a nikt nie kwapi się do Pflege. Nawet bez wiedzy szefowej dałam ogłoszenie na Facebooku, gdzie Polacy w Niemczech ogłaszają się w przeróżnych sprawach i nic.Parę osób się odezwało, ale jedna chce później pracować, bo od 6 to za wcześnie i jeszcze najlepiej bez popołudniówek, inna natomiast bez prawa jazdy, a tu jest wymagane prawo jazdy, bo trzeba jeździć dużo do ludzi. Tak, że już wiemy, że i Anne nie będzie w grudniu, Super po prostu. Została mi tylko jeszcze Beata i tak razem ciągniemy ten „wózek „, został jeszcze Erol, który naprawdę pracuje dużo i dobrze, jest egzaminowany.Zostaje jeszcze leń Andi, wszystko robi, żeby tylko się  nie narobić. Przez niego zresztą Erol musiał robić na rano i na popołudniu, bo Pan hrabia nie chciał przyjść do pracy, bo stwierdził, że ma wolne i tyle. tak, że jeden robi na dwie zmiany a drugi siedzi na d… w domu. W ogóle człowiek bez serca, egoista. Birgit jeszcze jest, ale też już nie daje rady, ma dużo nadgodzin, no i Renate , która już pracowała w tej firmie 20 lat, bo tyle lat jest firma na rynku . W grudniu zeszłego roku odeszła mając lat 76 z pracy, bo jeszcze dorabiała. A wiec tyle trzeba pracować w Niemczech! W tym roku zmarł jej mąż, po odejściu Elki , szefowa wpadła na pomysł ściągnięcia z powrotem Renate . Ona mając dobre chęci zgodziła się, żeby nam pomóc w tym ciężkim dla nas okresie. Cały czas mieliśmy nadzieję, że zatrudni kogoś nowego, niestety tak się nie stało. Renate jest nadal z nami i jeździ do pacjentów, nie mam pojęcia jak ona to robi w wieku 77 lat. Moja babcia ma 87 lat. Długo jednak nie da rady tak pracować, sama już stwierdziła, że to dla niej za dużo. Więc co nam pozostaje, chyba szukać nowej pracy, może uda się jeszcze przetrwać przez Święta. Nie mam pojęcia.Właśnie tak pracują Niemcy, ciągle na zwolnieniu i miganie się od pracy, tylko my głupie zapieprzamy i urabiamy sobie ręce pod pachy.

images (2)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.