Przeprowadzka

Dzisiaj mija 2 miesiące od przeprowadzki, wszystko nawet bardzo sprawnie poszło. Koledzy Pawła niestety nie wszyscy dopisali, ale Ci, którzy przyszli pomogli nam bardzo dużo z większymi meblami. Wszystko udało się przewieść busem na trzy razy, resztę przewoziłam sama z dziewczynkami. Dobrze, że Paweł już dwa dni wcześniej przewoził rzeczy na nowe mieszkanie, bo inaczej nie dalibyśmy rady wywieść wszystkiego w jeden dzień. Na nowym mieszkaniu na początku był po prostu Sajgon, miałam w miarę wszystko opisane, ale mimo wszystko wiadomo jak to wygląda przy przeprowadzce. Mieszkanie bardzo nam się podoba, dziewczynki mają osobne pokoje, Ania ma trochę mały pokoik, ale jest i tak bardzo zadowolona, że w końcu ma swój pokoik. Urządziliśmy też tak, że, mimo że jest mały to wygląda bardzo przytulnie. Wiktoria ma większy pokój i większy bałagan zawsze. Tak naprawdę to Wika nie lubi sprzątać i trzeba ją do tego gonić. Denerwuje mnie to bardzo, ale zapowiedziałam jej, że ma pokój sprzątać sama. Działa na nią tylko groźba zabrania telefonu lub zakaz grania na komputerze. Cały czas muszę kontrolować, żeby nie grała za dużo. Jest teraz w 7 klasie ( tutaj 3 Gimnazjum), zaczyna się buntować coraz bardziej, sama pamiętam, jaka byłam w wieku 13 lat, koszmar. Mi też się wydawało, że we wszystkim mam rację a często tak nie było. Wydaje mi się, że to było tak niedawno a to już 30 lat minęło!!! Czy ona teraz tak samo jak ja kiedyś myśli, że zrzędzę? Że nic nie rozumiem i na niczym się nie znam?
Często staram się rozmawiać z nią na różne tematy, dogadujemy się, ale gdy chce pograć to trochę zapomina się czasowo i zawsze chce dłużej grać niż jej pozwalam. Jest tyle fajnych książek do przeczytania lub innych fajnych zajęć. Powinna mieć jakieś hobby, ale nie na miesiąc, tylko takie, które zajmie ją tak, że będzie mniej chciała grać, oczywiście bez zaniedbywania szkoły.
Wika nie chciała na początku zmieniać szkoły, chcieliśmy jej to wybić w głowy, ale potem odpuściłam robić coś na siłę. Samo po paru tygodniach podjęła decyzję o zmianie szkoły. Teraz chodzi już do nowej szkoły, sama stwierdziła, że za daleko miałaby do starej szkoły. Teraz sama szkoła jak i nauczyciele podobają jej się bardziej. W starej szkole w pierwszym półroczu 6 klasy nie zorientowałam się, że zaczęły się problemy z Biologią i Angielskim, myślałam, że jest po prostu ciężej w Gimnazjum, bo wcześniej była w Hauptschule, do tego jeszcze znajomość niemieckiego też nie jest perfekcyjna i myślałam, że ma po prostu problemy ze zrozumieniem wszystkiego. Nie to jednak było problemem tylko wychowawczyni, na początku nie zorientowałam się, że ona dyskryminuje uczniów. Taka nauczycielka nie powinna pracować w szkole pełnej obcokrajowców, uchodźców, dzieci o różnej kulturze i narodowości.Wiktoria dopiero później zaczęła mi opowiadać, że wszyscy zawsze byli na lekcjach tej nauczycielki zestresowani.Chciałam nawet to zgłosić do instytucji podobnej jak u nas do Kuratorium Oświaty, ale Halinka mi odradziła, powiedziała mi, że mieli podobny problem z Justyną i nauczyciel zawsze „niby „ ma rację.Tak samo z ocenami, też zostały z dwóch przedmiotów zaniżone, mimo że w całym półroczu nie miała złych ocen. Halinka doradziła mi żeby to zostawić, bo i tak zmieniła Wika już szkołę. A ta nauczycielka dalej będzie dyskryminować uczniów, to mnie właśnie wkurza.

Praca mi się podoba

Bardzo jestem zadowolona ze zmiany pracy . Nie mogę narzekać .Oczywiście ,że zawsze są jakieś drobne minusy ,ale złego słowa nie mogę powiedzieć . Oprócz chyba wstawania bardzo wcześnie , tego nie lubię . Niestety nie umiem nauczyć się wcześniejszego  pójścia spać . Teraz jest  jeszcze długo widno to nie da rady, nie umiem po prostu zasnąć a potem mam problem ze wstawaniem .

Pracę zaczęłam od kwietnia , głównie na rano ale zdarzają się też po południówki ale najwyżej 5-7 dni . Trochę mam tylko za mało godzin ,ale w kwartale powinno się to wyrównać . Miałam nie wracać do opieki ale wróciłam i nie jest źle . Bardzo dużo pacjentów na opiece socjalnej , depresyjnych i po chorobie alkoholowej lub jeszcze w trakcie choroby .Nie jest źle . U większości osób trzeba też sprzątać bo nie dają sami sobie rady ze zwykłymi obowiązkami domowymi. Niekiedy jest bardzo spokojny dzień ,ale zdarza się też tak ,ze nie można się wyrobić z czasem . Dużo muszę jeździć po mieście , więcej tej jazdy niż samej pracy niekiedy . Jestem zadowolona i z pracy i z szefowej . Troszkę zakręcona niekiedy ,ale ogólnie to wszystkie sprawy załatwia się szybko . Trzeba tylko mówić krótko , rzeczowo i na temat .Szkoda ,że wcześniej tutaj nie  trafiłam  .

Co do poprzedniej pracy , jaka ja głupia byłam ,że w ogóle zgodziłam się na takie warunki płacy ,jeszcze bez płacenia za dodatkowy czas pracy do przygotowania wszystkiego .Było zawsze od 20 do 30 minut dziennie , w skali miesiąca to spore pieniądze. Dziewczyny nadal tam pracują , szkoda a ,ale nie zawsze każdy może pozwolić sobie na zmianę pracy.

Będę miała jeszcze bliżej do pracy . Już w piątek mamy dostać klucze do nowego mieszkania . W końcu możemy wynająć normalnie ze spółdzielni bez osób trzecich.Nie możemy się z dziewczynami już doczekać do piątku. Dziewczynki wszystko pakują i planują jak sobie wszystko urządzą w pokoju . Jeszce tyle zakupów nas czeka związanych z przeprowadzką .Dobrze zrobiliśmy wyprowadzając się z Polski , chociaż szkoda mi często i nawet tęsknię ,ale tu nam jest naprawdę lepiej .Jeśli jest praca i zdrowie to i problemów mniej.

 harmony-2046043__340

Przeprowadzka coraz bliżej

Już niedługo , tylko 3 tygodnie i będziemy się przeprowadzać . W końcu!!!
Wszystko układa się coraz lepiej i mam nadzieję że tak zostanie.
Byliśmy 2 tygodnie temu na nowym mieszkaniu , pomierzyliśmy sobie wszystkie ściany ,żeby wiedzieć mniej więcej jak sobie wszystko poustawiać .Potrzebujemy też paru mebli do pokoi dziewczyn. Gospodarz domu może dać nam klucze już 10 dni wcześniej ,jak będzie opłacony miesiąc kaucji  + czynsz za lipiec . Co do kaucji to zawczasu wpłaciłam sobie w kwietniu i maju, została mi jeszcze jedna rata ( w tym miesiącu ) . W czerwcu niestety czekają nas duże wydatki ,ale zaciśniemy troszkę pasa i damy radę .Nawet dziewczyny nic nie chciały na Dzień Dziecka , bo wiedzą ,że trzeba im wszystko kupić do nowych pokoi. Wiktoria chyba przekonała się do pomysłu przejścia do nowej szkoły. Ostatnio powiedziała mi ,że woli zmienić szkołę .

I bardzo dobrze ,będzie miała bliżej a nie jakieś dojazdy tramwajem . Nie podoba mi się jej wychowawczyni , spotkałam się z nią parę tygodni temu żeby porozmawiać na temat Wiktorii i naszej przeprowadzki . Czy powinnam zmieniać jej szkołe , bo miałam wątpliwości . W przeciągu 3 lat było za dużo tych zmian . Najpierw przeprowadzka tutaj , potem rok podstawówki i nowe koleżanki i następnie Gimnazjum . Najpierw inna klasa  a później przejście znowu do innej klasy z wyższym poziomem. Więc trochę  za dużo wszystkiego ,dlatego też nie chciała zmieniać szkoły ,szkoda jej też koleżanek. Rozmawiałyśmy dużo na ten temat i przemyślała sobie to wszystko i teraz podjęła taka decyzję. Bardzo się cieszę ,że nie musiałam jej do niczego zmuszać ,że sama teraz tego chce. Tym bardziej ,że ta wychowawczyni chyba jednak naprawdę się na nią uwzięła . Nie podoba mi się ta spraw z Biologią i Angielskim . Tylko u niej jest problem z przedmiotami.U innych nauczycielek nie ma takiego problemu jak u wychowawczyni. Zobaczymy jak będzie w nowej szkole , jeśli będzie lepsza z tych przedmiotów to znaczy ,że to jednak wina nauczycielki . Sporo uczniów narzeka na nią .

1

 

 

 

 

 

 

A jednak :)

cloud-2104829__340

Nigdy bym w to nie uwierzyła gdyby to nie wydarzyło się naprawdę . Zaraz po skończeniu mojego ostatniego wpisu , gdzieś około pół godzinki później dostałam telefon ze spółdzielni GWH w sprawie mieszkania . Dwa razy musiała mi babka powtarzać ,że mieszkanie przydzielono właśnie nam ,bo za pierwszym razem myślałam ,że czegoś nie zrozumiałam . Ale się ucieszyłam , od razu zadzwoniłam do Pawła żeby mu przekazać tę wiadomość . Teraz już wszystko jest załatwione , wiemy na 100 % ,że od lipca będziemy mieszkać w Baunatalu . Oboje będziemy mieli bliżej do pracy , Ania będzie miała podstawówkę pod nosem ( ostatnia 4 klasa). Potem pójdzie do innej szkoły . Co do Wikusi to jeszcze się zastanawiamy nad zmianą szkoły , rozmawiamy na ten temat ,ale po Świętach Wielkanocnych trzeba będzie podjąć decyzję . Postanowiliśmy ,żeby najpierw zobaczyć nową szkołę , poznać Panią dyrektor i po prostu porozmawiać . Tak samo jeśli chodzi o starą szkołę , to będę rozmawiać z Panią wychowawczynią czy warto lub czy powinnam zmienić szkołę Wikusi ,czy może lepiej będzie dla niej jeśli zostanie w starej szkole,ale wtedy będzie dojeżdżać . Nie chcielibyśmy aby zmiana szkoły wpłynęła na jej wyniki w nauce .

Marzec jest pełen zmian w naszym życiu , dosłownie od początku miesiąca same pozytywne wiadomości , może tylko poza  paroma małymi drobiazgami. Zawsze powtarzam Pawłowi ,że będzie dobrze i jest dobrze . Wierze w te słowa ,że wszystko będzie dobrze i że się wszystko uda od czasu gdy powiedział je do mnie tata w szpitalu. Żałuję tylko tego że nie może być teraz z nami ,że już go nie ma . Może patrzy na nas z góry .

Udało mi się z pracą ,  od kwietnia idę do nowej pracy . Paweł tez dostał stałą umowę . W tym tygodniu dostaliśmy już wszystkie dokumenty dotyczące przydziału mieszkania ze spółdzielni . Udało mi się sprzedać naszego starego prawie 20-letniego dziadka Mercedesa . Szkoda mi było tego samochodu bo poszedł praktycznie za grosze u handlarzy , ale był zbyt drogi w utrzymaniu .Dzięki niemu jednak miałam pierwszą pracę. Poza tym potrzebujemy normalnego rodzinnego samochodu w kombi i taki kupiliśmy tydzień temu . Normalny używany rodzinny samochód .Wszystko chyba wychodzi na prostą , najważniejsze żeby była praca i zdrowie a reszta sama się zawsze jakoś ułoży .

Wysłałam już wypowiedzenie umowy najmu starego mieszkania i czekam tylko na informację od babki czy przyjęła to do wiadomości . Mam nadzieję ,że nie będzie z nią problemów . Troszkę mi szkoda tego mieszkania ,ale  z drugiej strony to okolica nie jest zbyt ciekawa , zbyt dużo różnych narodowości , różnych kultur i przyzwyczajeń innych ludzi . Jeśli chodzi o czystość okolicy to tak samo , ludzie sami brudzą i wyrzucają śmieci a potem narzekają że jest brudno. Nawet nasz Scooby ,który jest Yorkiem budzi u niektórych ludzi strach , a w innych jakieś obrzydzenie . Jeden z sąsiadów jak mnie widzi w windzie z psem to nie wsiądzie do windy bo boi się ,że pies go dotknie tak mi powiedział. A w jego religii niby jest to zabronione ,koleżanka z pracy która jest też muzułmanką powiedziała ,że wtedy niektórzy muszą umyć ręce 7 razy !!!  i ,że jest to spowodowane tym ,że niektórzy są silnie wierzący i przestrzegają dokładnie zasad czystości .Znam innych muzułmanów którzy mają psy i nie wydziwiają tak jak mój sąsiad ,ale co kraj to inne zwyczaje. Z tego wszystkiego Scooby co niektórych się boi i ucieka przed ludźmi. Nawet dzieci są uczone takiej wrogości i niechęci do psów, często jak idziemy ze Scoobym to omijają go wielkim łukiem albo odskakują , naprawdę przeróżne reakcje już widziałam .A on jest taki mały , co by to było jakbyśmy mieli dobermana :)  W ogóle to nas chyba postrzegają tu za dziwnych , bo tylko my w bloku gdzie mieszka 30 rodzin mamy psa ale tylko dlatego ,że większość to właśnie muzułmanie .

Ciekawe jak zakończy się sprawa z adwokatem w sprawie mieszkania . Już go poinformowałam ,że się będziemy wyprowadzać z tego mieszkania . Nie spieszył się ,żeby szybko załatwić sprawę. Po tych wszystkich moich pismach do wynajmującej mi mieszkanie( około 10 listów !!! i żadnej reakcji poza jednym wyjątkiem , gdy zagroziłam obniżką czynszu o 20%, a ona mia napisała ,że się na to nie zgadza .Jednak czynsz obniżyłam ) , musiałam poprosić o pomoc adwokata zajmującego się tego typu sprawami ,żeby w razie czego nie mieć z jej strony kłopotów . Udałam się  do niego na początku lutego w sprawie mieszkania ,opisałam mu o problemach związanych z brakiem piwnicy od 3 lat , nieszczelnych oknach , tak samo z termostatami a ostatnim czasie o pojawieniu się grzyba itd .Tylko dlatego tak długo tu wytrzymaliśmy , bo sytuacja nas do tego zmusiła. W końcu jednak udało nam się parę spraw wyprostować i mogliśmy starć się o mieszkanie ze spółdzielni. Szanowny pan adwokat nie spieszył się jednak , przez miesiąc nie otrzymałam żadnego pisma , byłam przekonana ,że wysłał już jakieś pismo do mojej wynajmującej . Zadzwoniłam wiec w na początku marca i co się okazuje ,że go nie ma bo jest na urlopie . Sprawa nie rozpoczęta ,nikt nic nie wie . Zadzwonił do mnie sam po weekendzie jak już wrócił do pracy z informacją ,że pismo  już do niej wysyła . Zapytałam go dlaczego tak późno ,ale konkretnej odpowiedzi na pytanie nie dostałam . Wtedy jeszcze nie wiedziałam o nowym mieszkaniu , więc zgodziłam się . Jednak tydzień później dostaliśmy informację o nowym mieszkaniu. Napisałam więc 3-miesięczne wypowiedzenie w tej sprawie i wysłałam . Byłam przekonana ,że ona już wie ,że byłam u adwokata w sprawie tego grzyba itd . a tu okazuje się ,że nie . Adwokat obudził się dopiero 22 marca i wysłał do niej pismo w spawie napraw w tym mieszkaniu ,żeby usterki zostały usunięte .Czyli pismo mogła dostać wczoraj lub dzisiaj ! Niepoważny facet , co on robił 6 tygodni . przecież takie pisma wysyła się od razu w przeciągu 2,3 dni maksymalnie do tygodnia . To ja przed jego pismem zdążyłam wypowiedzieć umowę najmu .

 

 harmony-2046043__340

 

 

Nowe mieszkanie

Akcja-przeprowadzka

I jak zawsze ciągły brak czasu doprowadził do tego ,że mam tak olbrzymie zaległości w pisaniu ,że sama nie wiem jak się do tego zabrać.Czekamy na decyzję w sprawie mieszkania ze spółdzielni . Niecałe dwa tygodnie temu oglądaliśmy mieszkanie w Baunatal , a nawet dwa mieszkania z takim samym metrażem i tak samo na parterze . To mieszkanie by nam super  pasowało bo okolica bardzo spokojna ,tak przynajmniej mi się wydaje, Ania miałaby niedaleko podstawówkę , tylko 300 m do szkoły . My mielibyśmy  niedaleko do pracy ,Paweł pracuje w Baunatal , a ja zmieniam pracę i też będę niedaleko mieć do pracy. Jeśli nam je przyznają , bo okazało się ,że na te oglądanie mieszkań to sporo ludzi przyszło , wszyscy chcą teraz 4-pokojowe mieszkania . Ciężko będzie , wszystko zależy jakie GWH ma kryteria przyznawania mieszkań .Wszystko prawie na tak  jeśli chodzi usytuowanie mieszkania i o cenę . Boję się że mogą nam nie przyznać ,denerwuję się tym czekaniem . Znalazłam jeszcze jedno mieszkanie , niedaleko mojej pracy ,najlepsze jest to ,że nawet nie musiałabym dojeżdżać do pracy bo miałabym  do niej tylko 3 minuty  . Będziemy je oglądać dopiero 23 marca , chyba że otrzymamy mieszkanie   w Bunatalu to nie będzie już sensu oglądania następnego .

Najgorzej przeżywa przeprowadzkę Wiktoria ,mówi  że znowu chcemy ją pozbawić przyjaciółek ze szkoły . W Polsce chodziła tylko 3 klasy szkoły podstawowej a od 4 klasy chodzi już w Niemczech .Teraz jest w 6 klasie Gimnazjum. Tłumaczę jej ,że tak nie jest ale w wieku 13 lat wiem jak ona to bardzo  przeżywa. Dużo rozmawiamy na ten temat i tłumaczę jej ,że przecież może się spotykać z przyjaciółkami bo nie jest ta aż tak daleko , tylko w sąsiedniej miejscowości , raptem chyba 5  czy 6 km. Oczywiście nie tak często jak teraz ,ale kontakt może i powinna utrzymywać jeśli chce . Prawdziwa przyjaźń przetrwa i przeprowadzkę . Jeszcze nie jeden raz będziemy musiały rozmawiać na ten temat . Z Anią nie mam najmniejszego problemu , ona twierdzi że może iść do innej szkoły .Została jej tylko 4 klasa podstawówki, potem pójdzie do Realschule .

 

 

1

 

 

 

 

 

4 rok bez Ciebie Tato

klepsydra_znicz

Dzisiaj mija 4 lata Tato. Czas zbyt szybko płynie  , obiecywałam sobie tyle rzeczy a tyle mam zaległych spraw.Tęsknie i wspominam . Praktycznie nie ma dnia żebym o Tobie nie myślała . Jadę jutro na grób do babci którą kiedyś się opiekowałam . Od czasu gdy odeszła pozostało mi tylko zapalić znicz na jej grobie , także w Twojej intencji Tato. Tylko tyle mogę tutaj zrobić. Mam nadzieję ,że mama była  u Ciebie , wiem ,że dawno jej nie było , ja będę dopiero mogła w wakacje . Codziennie jesteś w moim sercu . Tyle mam Ci do opowiedzenia …

Pamiętam

wspomnienia

Kolonia i wyjazd do Polski

Przed wyjazdem do Polski musieliśmy pojechać jeszcze do Koloni ,żeby odebrać dokumenty z Konsulatu. Ogólnie same wrażenia z pobytu w samym Konsulacie oceniam w 90 % negatywne . Czas oczekiwania pomimo umówionej godziny za długi . Miałam odebrać tylko dokument potrzeby do rejestracji na stronie ePUAP ,aby móc potem odebrać dowody dla dzieci w Polsce . Do samego Konsulatu moim zdaniem każdy może wejść i wyjść kiedy chce ,żadnej ochrony  , bramka tam stojąca była praktycznie nie wykorzystywana przez wchodzących , gdyż przechodzili bokiem , obok tzw, punktu informacyjnego , ochroniarskiego, trudno to nawet określić czym zajmował się ten Pan . Miałam wrażenie że ta bramka w ogóle nie działała  .W każdym razie moim zdaniem pracownik Konsulatu powinien wyglądać nieco inaczej , tym bardziej ,że jest pierwszą osobą z która ma się kontakt po wejściu do Konsulatu. Osoba na reprezentacyjnym miejscu wyglądała raczej tak jakby balowała najmniej jeden dzień wcześniej ,do tego  garnitur po prostu wymiętolony . Naprawdę inne wyobrażenie miałam o Konsulacie , przecież to jest najważniejsza placówka nas reprezentująca .Nic nie można się dowiedzieć bo nie ma się kogo zapytać, bo osoba  z punktu informacyjnego w większości czasu przebywała przed Konsulatem paląc i gawędząc z jakimiś osobami .Okazało się ,że na podpis Pana Konsula trzeba będzie poczekać więc poszliśmy zwiedzić Katedrę DOM. Jedyny plus to miła Pani w okienku ,która do mnie później zadzwoniła , gdy dokument był już podpisany.Ogólnie oboje z mężem byliśmy zaskoczeni i zniesmaczenia samym pobytem w Konsulacie .Duże zaskoczenie.Udało nam się zwiedzić Katedrę , piękna i imponująca budowla. Robi ogromne wrażenie , bardzo dużo turystów . Chciałabym kiedyś wejść na górę i zobaczyć Kolonię z wysokości .Pawła bolała jeszcze noga bo operacji , za dużo chodziliśmy tam i z powrotem do Konsulatu i po mieście . Nie przyznawał mi się do tego , dopiero później jak już zaczął trochę kuleć i to zobaczyłam. Szkoda ,że nie zabrał ze sobą wtedy tej kuli. Byliśmy zmęczeni ,głodni i trochę poirytowani ,oczywiście musiało dojść do lekkiego spięcia , głównie z powodu ,ze byliśmy głodni a tak naprawdę nie było gdzie normalnie zjeść , a jak było to wszystkie stoliki były zajęte . W końcu jednak udało się nam kupić jakieś krzywe kanapki , nie warte ani jednego centa , żałowałam ,że więcej na podróż nie zrobiłam jedzenia. Udało nam się w końcu odebrać po spacerze dokument i mogliśmy wracać . Już trochę w lepszych nastrojach.

***ł

Na początku sierpnia pojechaliśmy do mamy do Bytomia.

autostradaa4RalfLotys.jpg_678-443

 

 

Świeta Bożego Narodzenia

 

boze-narodzenie

Święta Bożego Narodzenia upłynęły nam w bardzo spokojnej i rodzinnej atmosferze . Rodzinnej bo byliśmy razem , spokojnej bo tak naprawdę nic się nie działo . Byliśmy w domu, z nikim się nie spotykaliśmy , nigdzie nie wyjechaliśmy . Mieliśmy pojechać do Halinki za Dortmund ,ale jazda ponad 200 km tam i z powrotem . Nie mieliśmy jakoś ochoty na wyprawę . Wcześniej oni mieli do nas przyjechać , jednak Halinka wolała żebyśmy to my przyjechali do nich . W zeszłym roku byliśmy u nich i chcieliśmy żeby w tym roku Święta spędzić u nas .Zostaliśmy jednak w domu . Paweł jak zawsze wszystko super przygotował, ja byłam jeszcze w Wigilię na rano w pracy  . Pod tym względem nie mogę narzekać , wszystko przygotował z dziewczynami do Wigilii .Dzień wcześniej miałam zrobić ciasto ,też nie zdarzyłam bo Paweł zrobił :)

Wcześniej myślałam o przyjeździe mamy na Święta , zapraszałam ją do nas ,ale  z tymi jej problemami gastrologicznymi stwierdziła ,że nie da rady jechać całą noc autokarem . Po drugie bała się ,że się gdzieś zgubi albo że ją ktoś napadnie .W sumie to  sama tak daleko nigdy nie jeździła. Może następnym razem albo na Wielkanoc. Wszystkim złożyliśmy życzenia telefonicznie.Szkoda tylko ,że babcia Pawła ,już nie zachowuje się tak jak kiedyś , nawet nie rozmawia z Pawłem przez telefon. A przecież był jej ukochanym wnuczkiem . Wszystko przez te ich konflikty pożyczkowe , kredytowe , jeden drugiemu pożyczał lub podżyrował pożyczki ,aż te błędne koło doprowadziło do tego ,że wszyscy się pokłócili z rodzeństwa ojca Pawła. Babcia nie rozmawia z synem to i z wnuczkiem przestała. Nie rozumiem tylko gdzie my jesteśmy winni.

Ogólnie Święta były bardzo spokojne , jak co roku praktycznie , od 4 lat nic się nie zmienia. Święta przestały mi się kojarzyć z radością Bożego Narodzenia . Cały czas pamiętam Święta 2012 gdy tata był prawie umierający i w Wigilię wzywaliśmy księdza do taty. Dla mnie Święta były spokojne i smutne . Jedynie mogę cieszyć się z obecności dzieci i Pawła, mamy siebie i to daje mi siłę do dalszego działania . Żałuję tylko ,że nie byłam w Święta w kościele , pierwszy raz  (oprócz Świąt gdy tata był chory ) to mi się zdarzyło . Nie czułam zbyt wielkiej  potrzeby pójścia, ale chciałam pojechać z dziećmi i Pawłem do kościoła . Dziewczyny się uparły i nie chciały jechać , przecież nie będę ciągnąć ich na silę do kościoła . Pawłowi też się nie spieszyło . Teraz już za późno na gorzkie żale bo się już stało ,ale powinnam była postawić na swoim i powinniśmy byli jednak pojechać .Może właśnie dlatego Święta były takie , że mi czegoś brakowało.

Kontakty z rodakami też  nie wychodzą nam najlepiej. Albo ich nie ma , albo jeśli niekiedy są to naprawdę  lepiej sobie niektóre kontakty darować. Nie wiadomo kiedy ktoś mówi prawdę a kiedy kłamie  i te ciągłe kombinowanie jak wykorzystać system , pomoc socjalną itd. Jeśli ktoś naprawdę potrzebuje pomocy to rozumiem, że taka pomoc jak najbardziej jest potrzebna . Wkurza mnie jednak jak ktoś w ogóle nie ma ochoty iść do pracy  , tylko korzysta z pomocy Państwa i narzeka ,że mało .

***

Udało mi się zdać Egzamin na B1 . Jak dostałam wiadomość i dyplom to sama byłam zaskoczona jak dobrze mi poszło. Nie wiem czemu sama niekiedy nie wierzę w swoje możliwości

 

Egzamin i praca

Czekam na wyniki Egzaminu z niemieckiego . Jestem bardzo ciekawa jak mi poszło . Jednak był trochę trudny , nie we wszystkich pytaniach ,ale jednak . Już na samym początku egzaminu tak bardzo się zestresowałam , aż się cała  spociłam jak mysz. Nie mogłam opanować paraliżującego mnie strachu . Nie mogłam tego na samym początku opanować , długo  trwało za czym pomału się uspokajałam . Sama w myślach mówiłam do siebie ,żeby się uspokoić . Jakoś przetrwałam część na rozumienie ze słuchu (25 minut- 20 różnych dialogów ). Zaraz po tym część na zrozumienie czytanych tekstów i pytań ( 25 pytań w 45 minut   i dość sporo tekstu do czytania , na końcu gramatyka ) Na samym końcu 30 minut na napisanie listu lub podania w zależności co się wybrało .Po tym wszystkim była w końcu przerwa , dla mnie bardzo długa bo aż 2 godziny musiałam czekać na swoją kolej ustnego egzaminu. W końcu nadeszła moja kolej  , normalnie mówię lepiej a tu w niektórych miejscach moim zdanie nie najlepiej mi poszło . Ogólnie to za bardzo się stresowałam , chyba za bardzo mi zależało na tym egzaminie. Myślę że go jednak zdałam , może część na A2 i część na B1 . Czekam na wyniki , maja być od 3 do 8 tygodni. Na razie minęło 3 tygodnie od egzaminu ,więc do Świat Bożego Narodzenia powinnam już coś wiedzieć na ten temat.

****

Od października podjęłam nową pracę w Domu Opieki ,ale nie przy pielęgnacji tak jak kiedyś pracowałam , tylko przy sprzątaniu pokoi. Trochę sama sobie zaszkodziłam , bo powinnam szukać gdzieś pracy do sprzątania w biurze a nie w domach opieki bo w biurach pracują tylko od poniedziałki do piątku i wszystkie święta mają wolne ,a w domach opieki niestety nie . Nie muszę pracować tylko w niedzielę . Praca jest niby w umowie 60 godzin miesięcznie ,wychodzi  zazwyczaj trochę więcej . Jednak i tak wychodzi ,że prawie codziennie muszę być w pracy . Oczywiście pasuje mi praca od 8 do 12.30 jak najbardziej ,ale w niektóre dni muszę iść tylko na 2,5 godziny i wkurza mnie to bo wolałabym już pracować po 5-6 godzin dziennie a nie tak jak teraz . Do tego jeśli przychodzę wcześniej do pracy i  nie chodzi tutaj o przebieranie się przed pracą w szatni ( bo to jest normalne ) tylko już po przygotowaniu się do pracy , muszę przygotować swój wózek do pracy ( czyli już moim zdaniem rozpoczynam pracę ) ,przykładowo od 7.50 ( i te 10 minut mi nie płacą ). A nie mogę pojechać na górę o 8.10 czy 8.15 bo będą patrzyli krzywym okiem . To samo tyczy się zakończenia pracy , mogę zjechać z góry dopiero o 12.30 i posprzątać wózek itd. Trzeba cały czas kombinować z czasem ,żeby nie pracować Gratis . Na razie  nie mam nic innego na oku więc trzymam się tej pracy .Płacą tak samo najniższą krajową ( 8.50 euro ) , po nowym roku ma być 8.85 euro brutto ale to i tak za mało za pracę . Wszędzie jest już po 9.80-10 euro za sprzątanie ( tylko tam zazwyczaj albo praca jest za daleko albo godziny lub inne warunki mi nie pasują ). Nie mam innego wyjścia jak szukać dalej pracy , bo po ostatniej wypłacie to nie wiedziałam czy się śmiać czy płakać . I jednak bardziej opłaca się tu niektórym pracować na tzw. śmieciówkach tak  jak u nas w Polsce  .W końcu zrozumiałam o co chodzi z tymi umowami  .Jak do końca roku nic nie znajdę to będę musiała poprosić ich o zmianę umowy od Nowego Roku i przejdę na ubezpieczenie rodzinne . Takie wyjście będzie chyba najlepsze.

Wolałabym pracować gdzie indziej ,ale czy uda mi się znaleźć coś innego to dopiero się okaże jak dostanę wyniki z egzaminu . Zawsze jest to dodatkowy plus przy składaniu podania o pracę.

images

Pamiętam Tato

zaduszki wiersz nostalgia182

1 Listopada –Wszystkich Świętych ,kolejny rok bez Ciebie Tato . W każdym dniu pamiętam o Tobie a tym dniu jeszcze bardziej bo nie mogę być znowu na Twoim grobie . Ale mam Cię w sercu , wiesz o tym.

Wczoraj byłam u babci FLeck na cmentarzu , dobrze że chociaż mogę iść do Niej zapalić znicz. Nikogo u niej nie było , pojechałam z dziewczynkami do Fuldatal popołudniu . Szybko się ściemniało , nikogo nie było na grobach nikt nie sprzątał , nie krzątał się jak to zawsze bywa przed Wszystkimi Świętymi. Cisza ,tylko cisza . Po drugiej stronie był tylko pracownik cmentarza i my.
Zapaliłam świeczkę dla Taty i dla babci Fleck.

klepsydra_znicz

W Polsce na grobie Taty ma zapalić świeczkę w naszym imieniu koleżanka . Mama tez miała być dzisiaj na cmentarzu. Mam nadzieje ,że pojechała.
Brakuje mi Cię Tato, chciałabym opowiedzieć Ci o tylu sprawach ………………………….
Mogę tylko w myślach mówić do Ciebie ,Tęsknie …

Śpij w spokoju Tato

ChomikImage.aspx