Aż 3 lata bez Ciebie Tato !

umrzeć za wcześnie ostatnie pożegnanie

 

Trzy lata minęły Tato bez Ciebie , zbyt szybko płynie ten czas. Pamiętam codziennie o Tobie w modlitwie ,chociaż zastanawiam się często czy tam gdzie jesteś jest coś co nas wszystkich czeka czy po prostu tylko wierzymy ,że coś tam jest. Akurat w Święta Wielkanocne znowu naszły mnie takie przemyślenia o życiu ,egzystencji i co dalej .

***

Dopiero trzy lata temu mieliśmy komunie Wikusi,dwa miesiące po twoim odejściu,było nam wszystkim przykro i smutno bez Ciebie ,ale pamiętaliśmy tez o tym żeby ukryć nasz żal w sercach na ten czas .Bardzo nam brakowało Twojej obecności. Dlaczego to wspominam bo teraz znowu będziemy mieli komunie , naszej małej Ani w maju , wszystko już mamy przygotowane , tylko gości nie ma , za daleko teraz mieszkamy , może uda się Magdzie z Julką przyjechać. Znowu w tak ważny dzień nie będzie Cię z nami . Tak czekałeś na komunię Wikusi.

***

Dzisiaj wspominałyśmy Ciebie Tato , ja i dziewczynki, Ania chciałaby zostać lekarzem , Wikusia programistka gier :)nie można jej niekiedy oderwać od komputera .

nieśmiertelność

Kolejny rok bez Ciebie Tato

image_2096 Wszystkich Świętych

Już trzeci rok  Tato jak nie ma  Cię  z Nami

2 lata 8 miesięcy bez Ciebie

***

Pustka ogromna w moim sercu pozostała

Jestem przy Tobie pamięcią

chociaż codziennie myślę o Tobie , to Dzień ten jest szczególny

Jeszcze tego nie zrozumiałam , nie pogodziłam się z Twoim odejściem .

Pustka w mojej głowie , nie potrafię ogarnąć braku

Ciebie

Brakuje mi najprostszych  rzeczy , spraw , gestów , rozmowy

Nawet niekiedy Twojego niezadowolenia gdy źle coś zrobiłam

Brakuje

mi tego że nie mogę Ci  opowiedzieć o wielu sprawach

Chociaż opowiadam Ci o tym w myślach

o postępach dzieci w szkole ,ich radościach i smutkach , ich osiągnięciach

o naszym życiu tutaj ,życiu po prostu

Brakuje mi prostych , zwykłych chwil , które tak szybko uciekają nam w życiu

utraconych chwil , niewykorzystanych chwil , nieuszanowanych chwil

Brakuje mi CiebieTato

niekiedy uśmiechniętego, niekiedy złego

Ciebie w ogrodzie , w domu

zmęczonego po pracy, małomównego niekiedy

Zamyślonego ,zafrasowanego , zasmuconego

***

Przepraszam za mój brak czasu

Teraz już za późno , już tego nie nadrobimy

Pozostało mi mówienie do Ciebie i patrzenie na zdjecie

Myślę o Tobie , tęsknie

Tyle miałbyś tu do zobaczenia , zrobienia , cieszenia się

Mówię do Ciebie Tato

Czy mnie słyszysz

Jutro znowu ten dzień

Jestem przy Tobie , Pamiętam

350513270

Pożegnanie

 

 

 

 

Bardzo trudno mi wracać do tego dnia, trudne, smutne wspomnienia.

Przyjechała rodzina z mazowieckiego, dla babci to był naprawdę duży wyczyn.Wszyscy jej odradzali wyjazd, miała 83 lata, ale ona musiała przyjechać .Nie chciała zostawić swojego ukochanego syna samego, bez pożegnania.Czekałam na nich, stałam na schodach, gdy podjechał samochód.

Byłam bardzo przejęta, bałam się tego spotkania, sama już byłam u kresu wytrzymałości, a wiedziałam, że to będzie bardzo trudne spotkanie. Babcię widziałam ostatnio jak miała 80 lat, był wtedy cały zjazd rodziny na te urodziny. Było bardzo fajnie wtedy, byliśmy wszyscy, a że ja zajmuję się genealogią od paru lat to byłam bardzo zadowolona z tego spotkania rodzinnego. A teraz zobaczyłam babcię jak wysiada z samochodu, bolały ja nogi, szła pomału, miałam ściśnięte gardło, nie mogłam nic powiedzieć.Dusiłam wszystko w sobie, bałam się, że wybuchnę płaczem.

Rzuciliśmy się sobie w ramiona, jak ona musiała się czuć chowając syna, tak bardzo zawsze była za tatą, mi było bardzo ciężko, ale nie wyobrażam sobie jej cierpienia.

 

Spotkanie było trudne, na drugi dzień miał już być pogrzeb

9 marca – bardzo ciężki dzień nas czekał

 

 

-Pożegnanie -


Poszliśmy do kaplicy na cmentarz, już dochodząc do cmentarza  miałam nogi jak z waty, bałam się, że nie dam rady być na pogrzebie

Ale myślałam o Tacie i tak jak zawsze mu powtarzałam w chorobie:

-Damy radę tatusiu

To teraz cały czas o tym myślałam

-Dam radę tato żeby Cię pożegnać

 

Byliśmy pierwsi, mieli być w kaplicy tylko najbliżsi

Powiem szczerze, chciałam być tam sama z tatą

Żeby jeszcze chwilkę z nim pobyć, żeby inne oczy na mnie nie patrzyły, na moją rozpacz

Podtrzymywałam mamę, bałam się żeby nie dostała histerii, tak jak na pogrzebie jej mamy się zdarzyło.

Ale wtedy był tata na pogrzebie i ja wspierał.

Teraz tylko ja musiałam dbać o to żeby w ostatniej drodze taty, mama czegoś głupiego nie zrobiła

Rano wzięła tabletki, była w miarę spokojna, ale właśnie tego jej spokoju się bałam, że w najmniej spodziewanym momencie może wybuchnąć.

Stał karawan, nie mogłam uwierzyć, że tam leży tata, wyciągnęli trumnę i zaczęli wnosić do kaplicy.

Właściciel firmy pogrzebowej zapytał mnie czy otworzyć trumnę, patrzyłam na niego i nic nie umiałam odpowiedzieć. Pawełek powiedział żeby otworzyli.

Mój kochany tata, leżał tam ……

Wyglądał jakby spał, tak jak leżał w domu, jedyne, co się zmieniło to, że za życia, gdy był zdrowy miał więcej włosów, a teraz miał ich bardzo mało, ale wyglądał dobrze.

Byłam przy tacie, dotknęłam jego dłoni, praktycznie cały czas trzymałam rękę na jego splecionych dłoniach. Chciałam go przytulić jeszcze raz, ale nie wiedziałam czy powinnam to zrobić, czy wypada, wiem, że to głupie, ale nie chciałam robić przedstawienia przed rodziną

Głaskałam tatę po głowie, tak samo …

 

Bardzo ciężko mi teraz, pisze to wszystko i płacze, płacze i pisze

Ale dam radę, nie chce już płakać, ale łzy same mi lecą.

Wspomnienia są jeszcze takie żywe  

 

Tak samo, gdy leżał w chorobie głaskałam go po głowie, tak i teraz nie mogłam po prostu przestać, chciałam przestać, ale nie mogłam.

Cicho szeptałam do niego

-Śpij tatusiu, spij już nie cierpisz

-Kiedyś się spotkamy

Mama stała po drugiej stronie trumny, niekiedy siadała na krześle, które ktoś jej podstawił, powtarzała cały czas tylko:

-Dlaczego, obudź się proszę, obudź się

Musiałam podejść do mamy, przytulić ja i uspokoić

Sama potrzebowałam tego samego

Ale nikogo nie było, kto mógłby mnie przytulic

Pawełek też gdzieś mi zniknął, nie wiedziałam czy był w kaplicy, czy z niej wyszedł na chwilę. Babcia siedziała, patrzyła na swojego syna i kiwała głową, nie wierzyła, nie wierzyliśmy.

Wróciłam do taty i dalej go głaskałam po głowie, zawsze go to uspakajało, gdy leżał chory, wtedy usypiał spokojnie.

Zmówiliśmy wszyscy różaniec, już wcześniej go mówili, ale ja byłam jakby nieobecna, nic nie słyszałam, wiedziałam tylko, że muszę godnie pochować tatę, że muszę się zaopiekować mamą. Wtedy myślałam o nich.

Powiedzieli mi, że muszą już zamykać trumnę., bałam się

Nie zobaczę już taty, schyliłam się i pocałowałam go w głowę

 

 

-Pogrzeb-

 

Pojechaliśmy do kościoła, nie mam pojęcia, kto był na mszy, na pogrzebie

Wiem tylko o najbliższej rodzinie i kolegach taty, ale wtedy nic nie widziałam.

Siedziałam w ławce i chciałam żeby to się już skończyło, żeby dali już tacie odpocząć.

Nie pamiętam mszy, pamiętam tylko trumnę na środku kościoła i wieńce na niej

I cały czas myślałam, co się dzieje

DLACZEGO!!!

Patrzyła na krzyż i czułam wtedy złość, nie chciałam tego, ale tak czułam.

Miałam pretensje do Boga i wiele pytań

Ale bez odpowiedzi

 

Msza się skończyła i poszliśmy w kondukcie na cmentarz

Pochowaliśmy tatusia.

 

TAK BARDZO MI CIĘ BRAKUJE TATO