Przeprowadzka coraz bliżej

Już niedługo , tylko 3 tygodnie i będziemy się przeprowadzać . W końcu!!!
Wszystko układa się coraz lepiej i mam nadzieję że tak zostanie.
Byliśmy 2 tygodnie temu na nowym mieszkaniu , pomierzyliśmy sobie wszystkie ściany ,żeby wiedzieć mniej więcej jak sobie wszystko poustawiać .Potrzebujemy też paru mebli do pokoi dziewczyn. Gospodarz domu może dać nam klucze już 10 dni wcześniej ,jak będzie opłacony miesiąc kaucji  + czynsz za lipiec . Co do kaucji to zawczasu wpłaciłam sobie w kwietniu i maju, została mi jeszcze jedna rata ( w tym miesiącu ) . W czerwcu niestety czekają nas duże wydatki ,ale zaciśniemy troszkę pasa i damy radę .Nawet dziewczyny nic nie chciały na Dzień Dziecka , bo wiedzą ,że trzeba im wszystko kupić do nowych pokoi. Wiktoria chyba przekonała się do pomysłu przejścia do nowej szkoły. Ostatnio powiedziała mi ,że woli zmienić szkołę .

I bardzo dobrze ,będzie miała bliżej a nie jakieś dojazdy tramwajem . Nie podoba mi się jej wychowawczyni , spotkałam się z nią parę tygodni temu żeby porozmawiać na temat Wiktorii i naszej przeprowadzki . Czy powinnam zmieniać jej szkołe , bo miałam wątpliwości . W przeciągu 3 lat było za dużo tych zmian . Najpierw przeprowadzka tutaj , potem rok podstawówki i nowe koleżanki i następnie Gimnazjum . Najpierw inna klasa  a później przejście znowu do innej klasy z wyższym poziomem. Więc trochę  za dużo wszystkiego ,dlatego też nie chciała zmieniać szkoły ,szkoda jej też koleżanek. Rozmawiałyśmy dużo na ten temat i przemyślała sobie to wszystko i teraz podjęła taka decyzję. Bardzo się cieszę ,że nie musiałam jej do niczego zmuszać ,że sama teraz tego chce. Tym bardziej ,że ta wychowawczyni chyba jednak naprawdę się na nią uwzięła . Nie podoba mi się ta spraw z Biologią i Angielskim . Tylko u niej jest problem z przedmiotami.U innych nauczycielek nie ma takiego problemu jak u wychowawczyni. Zobaczymy jak będzie w nowej szkole , jeśli będzie lepsza z tych przedmiotów to znaczy ,że to jednak wina nauczycielki . Sporo uczniów narzeka na nią .

1

 

 

 

 

 

 

A jednak :)

cloud-2104829__340

Nigdy bym w to nie uwierzyła gdyby to nie wydarzyło się naprawdę . Zaraz po skończeniu mojego ostatniego wpisu , gdzieś około pół godzinki później dostałam telefon ze spółdzielni GWH w sprawie mieszkania . Dwa razy musiała mi babka powtarzać ,że mieszkanie przydzielono właśnie nam ,bo za pierwszym razem myślałam ,że czegoś nie zrozumiałam . Ale się ucieszyłam , od razu zadzwoniłam do Pawła żeby mu przekazać tę wiadomość . Teraz już wszystko jest załatwione , wiemy na 100 % ,że od lipca będziemy mieszkać w Baunatalu . Oboje będziemy mieli bliżej do pracy , Ania będzie miała podstawówkę pod nosem ( ostatnia 4 klasa). Potem pójdzie do innej szkoły . Co do Wikusi to jeszcze się zastanawiamy nad zmianą szkoły , rozmawiamy na ten temat ,ale po Świętach Wielkanocnych trzeba będzie podjąć decyzję . Postanowiliśmy ,żeby najpierw zobaczyć nową szkołę , poznać Panią dyrektor i po prostu porozmawiać . Tak samo jeśli chodzi o starą szkołę , to będę rozmawiać z Panią wychowawczynią czy warto lub czy powinnam zmienić szkołę Wikusi ,czy może lepiej będzie dla niej jeśli zostanie w starej szkole,ale wtedy będzie dojeżdżać . Nie chcielibyśmy aby zmiana szkoły wpłynęła na jej wyniki w nauce .

Marzec jest pełen zmian w naszym życiu , dosłownie od początku miesiąca same pozytywne wiadomości , może tylko poza  paroma małymi drobiazgami. Zawsze powtarzam Pawłowi ,że będzie dobrze i jest dobrze . Wierze w te słowa ,że wszystko będzie dobrze i że się wszystko uda od czasu gdy powiedział je do mnie tata w szpitalu. Żałuję tylko tego że nie może być teraz z nami ,że już go nie ma . Może patrzy na nas z góry .

Udało mi się z pracą ,  od kwietnia idę do nowej pracy . Paweł tez dostał stałą umowę . W tym tygodniu dostaliśmy już wszystkie dokumenty dotyczące przydziału mieszkania ze spółdzielni . Udało mi się sprzedać naszego starego prawie 20-letniego dziadka Mercedesa . Szkoda mi było tego samochodu bo poszedł praktycznie za grosze u handlarzy , ale był zbyt drogi w utrzymaniu .Dzięki niemu jednak miałam pierwszą pracę. Poza tym potrzebujemy normalnego rodzinnego samochodu w kombi i taki kupiliśmy tydzień temu . Normalny używany rodzinny samochód .Wszystko chyba wychodzi na prostą , najważniejsze żeby była praca i zdrowie a reszta sama się zawsze jakoś ułoży .

Wysłałam już wypowiedzenie umowy najmu starego mieszkania i czekam tylko na informację od babki czy przyjęła to do wiadomości . Mam nadzieję ,że nie będzie z nią problemów . Troszkę mi szkoda tego mieszkania ,ale  z drugiej strony to okolica nie jest zbyt ciekawa , zbyt dużo różnych narodowości , różnych kultur i przyzwyczajeń innych ludzi . Jeśli chodzi o czystość okolicy to tak samo , ludzie sami brudzą i wyrzucają śmieci a potem narzekają że jest brudno. Nawet nasz Scooby ,który jest Yorkiem budzi u niektórych ludzi strach , a w innych jakieś obrzydzenie . Jeden z sąsiadów jak mnie widzi w windzie z psem to nie wsiądzie do windy bo boi się ,że pies go dotknie tak mi powiedział. A w jego religii niby jest to zabronione ,koleżanka z pracy która jest też muzułmanką powiedziała ,że wtedy niektórzy muszą umyć ręce 7 razy !!!  i ,że jest to spowodowane tym ,że niektórzy są silnie wierzący i przestrzegają dokładnie zasad czystości .Znam innych muzułmanów którzy mają psy i nie wydziwiają tak jak mój sąsiad ,ale co kraj to inne zwyczaje. Z tego wszystkiego Scooby co niektórych się boi i ucieka przed ludźmi. Nawet dzieci są uczone takiej wrogości i niechęci do psów, często jak idziemy ze Scoobym to omijają go wielkim łukiem albo odskakują , naprawdę przeróżne reakcje już widziałam .A on jest taki mały , co by to było jakbyśmy mieli dobermana :)  W ogóle to nas chyba postrzegają tu za dziwnych , bo tylko my w bloku gdzie mieszka 30 rodzin mamy psa ale tylko dlatego ,że większość to właśnie muzułmanie .

Ciekawe jak zakończy się sprawa z adwokatem w sprawie mieszkania . Już go poinformowałam ,że się będziemy wyprowadzać z tego mieszkania . Nie spieszył się ,żeby szybko załatwić sprawę. Po tych wszystkich moich pismach do wynajmującej mi mieszkanie( około 10 listów !!! i żadnej reakcji poza jednym wyjątkiem , gdy zagroziłam obniżką czynszu o 20%, a ona mia napisała ,że się na to nie zgadza .Jednak czynsz obniżyłam ) , musiałam poprosić o pomoc adwokata zajmującego się tego typu sprawami ,żeby w razie czego nie mieć z jej strony kłopotów . Udałam się  do niego na początku lutego w sprawie mieszkania ,opisałam mu o problemach związanych z brakiem piwnicy od 3 lat , nieszczelnych oknach , tak samo z termostatami a ostatnim czasie o pojawieniu się grzyba itd .Tylko dlatego tak długo tu wytrzymaliśmy , bo sytuacja nas do tego zmusiła. W końcu jednak udało nam się parę spraw wyprostować i mogliśmy starć się o mieszkanie ze spółdzielni. Szanowny pan adwokat nie spieszył się jednak , przez miesiąc nie otrzymałam żadnego pisma , byłam przekonana ,że wysłał już jakieś pismo do mojej wynajmującej . Zadzwoniłam wiec w na początku marca i co się okazuje ,że go nie ma bo jest na urlopie . Sprawa nie rozpoczęta ,nikt nic nie wie . Zadzwonił do mnie sam po weekendzie jak już wrócił do pracy z informacją ,że pismo  już do niej wysyła . Zapytałam go dlaczego tak późno ,ale konkretnej odpowiedzi na pytanie nie dostałam . Wtedy jeszcze nie wiedziałam o nowym mieszkaniu , więc zgodziłam się . Jednak tydzień później dostaliśmy informację o nowym mieszkaniu. Napisałam więc 3-miesięczne wypowiedzenie w tej sprawie i wysłałam . Byłam przekonana ,że ona już wie ,że byłam u adwokata w sprawie tego grzyba itd . a tu okazuje się ,że nie . Adwokat obudził się dopiero 22 marca i wysłał do niej pismo w spawie napraw w tym mieszkaniu ,żeby usterki zostały usunięte .Czyli pismo mogła dostać wczoraj lub dzisiaj ! Niepoważny facet , co on robił 6 tygodni . przecież takie pisma wysyła się od razu w przeciągu 2,3 dni maksymalnie do tygodnia . To ja przed jego pismem zdążyłam wypowiedzieć umowę najmu .

 

 harmony-2046043__340

 

 

Nowe mieszkanie

Akcja-przeprowadzka

I jak zawsze ciągły brak czasu doprowadził do tego ,że mam tak olbrzymie zaległości w pisaniu ,że sama nie wiem jak się do tego zabrać.Czekamy na decyzję w sprawie mieszkania ze spółdzielni . Niecałe dwa tygodnie temu oglądaliśmy mieszkanie w Baunatal , a nawet dwa mieszkania z takim samym metrażem i tak samo na parterze . To mieszkanie by nam super  pasowało bo okolica bardzo spokojna ,tak przynajmniej mi się wydaje, Ania miałaby niedaleko podstawówkę , tylko 300 m do szkoły . My mielibyśmy  niedaleko do pracy ,Paweł pracuje w Baunatal , a ja zmieniam pracę i też będę niedaleko mieć do pracy. Jeśli nam je przyznają , bo okazało się ,że na te oglądanie mieszkań to sporo ludzi przyszło , wszyscy chcą teraz 4-pokojowe mieszkania . Ciężko będzie , wszystko zależy jakie GWH ma kryteria przyznawania mieszkań .Wszystko prawie na tak  jeśli chodzi usytuowanie mieszkania i o cenę . Boję się że mogą nam nie przyznać ,denerwuję się tym czekaniem . Znalazłam jeszcze jedno mieszkanie , niedaleko mojej pracy ,najlepsze jest to ,że nawet nie musiałabym dojeżdżać do pracy bo miałabym  do niej tylko 3 minuty  . Będziemy je oglądać dopiero 23 marca , chyba że otrzymamy mieszkanie   w Bunatalu to nie będzie już sensu oglądania następnego .

Najgorzej przeżywa przeprowadzkę Wiktoria ,mówi  że znowu chcemy ją pozbawić przyjaciółek ze szkoły . W Polsce chodziła tylko 3 klasy szkoły podstawowej a od 4 klasy chodzi już w Niemczech .Teraz jest w 6 klasie Gimnazjum. Tłumaczę jej ,że tak nie jest ale w wieku 13 lat wiem jak ona to bardzo  przeżywa. Dużo rozmawiamy na ten temat i tłumaczę jej ,że przecież może się spotykać z przyjaciółkami bo nie jest ta aż tak daleko , tylko w sąsiedniej miejscowości , raptem chyba 5  czy 6 km. Oczywiście nie tak często jak teraz ,ale kontakt może i powinna utrzymywać jeśli chce . Prawdziwa przyjaźń przetrwa i przeprowadzkę . Jeszcze nie jeden raz będziemy musiały rozmawiać na ten temat . Z Anią nie mam najmniejszego problemu , ona twierdzi że może iść do innej szkoły .Została jej tylko 4 klasa podstawówki, potem pójdzie do Realschule .

 

 

1