4 rok bez Ciebie Tato

klepsydra_znicz

Dzisiaj mija 4 lata Tato. Czas zbyt szybko płynie  , obiecywałam sobie tyle rzeczy a tyle mam zaległych spraw.Tęsknie i wspominam . Praktycznie nie ma dnia żebym o Tobie nie myślała . Jadę jutro na grób do babci którą kiedyś się opiekowałam . Od czasu gdy odeszła pozostało mi tylko zapalić znicz na jej grobie , także w Twojej intencji Tato. Tylko tyle mogę tutaj zrobić. Mam nadzieję ,że mama była  u Ciebie , wiem ,że dawno jej nie było , ja będę dopiero mogła w wakacje . Codziennie jesteś w moim sercu . Tyle mam Ci do opowiedzenia …

Pamiętam

wspomnienia

Pamiętam Tato

zaduszki wiersz nostalgia182

1 Listopada –Wszystkich Świętych ,kolejny rok bez Ciebie Tato . W każdym dniu pamiętam o Tobie a tym dniu jeszcze bardziej bo nie mogę być znowu na Twoim grobie . Ale mam Cię w sercu , wiesz o tym.

Wczoraj byłam u babci FLeck na cmentarzu , dobrze że chociaż mogę iść do Niej zapalić znicz. Nikogo u niej nie było , pojechałam z dziewczynkami do Fuldatal popołudniu . Szybko się ściemniało , nikogo nie było na grobach nikt nie sprzątał , nie krzątał się jak to zawsze bywa przed Wszystkimi Świętymi. Cisza ,tylko cisza . Po drugiej stronie był tylko pracownik cmentarza i my.
Zapaliłam świeczkę dla Taty i dla babci Fleck.

klepsydra_znicz

W Polsce na grobie Taty ma zapalić świeczkę w naszym imieniu koleżanka . Mama tez miała być dzisiaj na cmentarzu. Mam nadzieje ,że pojechała.
Brakuje mi Cię Tato, chciałabym opowiedzieć Ci o tylu sprawach ………………………….
Mogę tylko w myślach mówić do Ciebie ,Tęsknie …

Śpij w spokoju Tato

ChomikImage.aspx

 

Przed wyjazdem do Polski

 

Bardzo chcieliśmy pojechać do Polski na wakacje, najlepiej na Mazury, niestety i w tym roku to się nam nie udało. Postanowiłam jednak, że w przyszłym roku pojedziemy, zrobię wszystko żeby w końcu pojechać z dziećmi.Najlepiej gdzieś do bardzo spokojnej okolicy, chciałabym też trochę pozwiedzać nie lubię siedzieć w jednym miejscu. Na dzień dzisiejszy postanowiłam sobie, że wszystko, co zarobię dodatkowo ze sprzątania będę odkładała do skarbonki. Jak na razie odkładam, chociaż niestety raz zrobiłam coś, czego nie powinnam była robić. Niestety otworzyłam skarbonkę, wyszły dodatkowe opłaty za mieszkanie i trochę zabrakło przed wypłatą. Oczywiście pieniążki do skarbonki trzeba oddać. Nie wiem ile tam jest, ale jeśli będę się trzymać planu to będzie na wakacje i jeszcze trochę zostanie.

W lipcu musieliśmy pojechać do Koloni żeby potwierdzić moja tożsamość na ePUAP, musiałam tam złożyć wnioski na nowe dowody osobiste dzieci. Paweł był wtedy po operacji lewego kolana, którą miał w czerwcu. Noga bolała go już jakiś czas wcześniej, prawdopodobnie przez te wkładki ortopedyczne w butach, miały mu pomóc a prawdopodobnie mu tylko zaszkodziły. Wcześniej nie miał takich problemów z kolanem. W każdym razie obawiałam się tej operacji, bo w marcu podpisał umowę z Firmą. Ale nie tylko o to chodziło, obawiałam się po prostu samej operacji, tego usypiania i itd. Paweł też się martwił, no, ale bez tej operacji jego stan mógł tylko się pogorszyć. Tego dnia, gdy już podjeżdżałam pod przychodnię to jeszcze się pokłóciliśmy. Jak zawsze musiał mnie krytykować jak jeżdżę i się zdenerwowałam. Oboje byliśmy wtedy zdenerwowani, tak naprawdę to wszystko z powodu tej operacji . Oboje byliśmy podenerwowani cała tą sytuacją.

Operacja odbyła w ciągu jednego dnia i tego samego dnia wrócił do domu.  Zwolnienie Paweł miał na dwa tygodnie, potem jeszcze go przedłużał i tylko parę zabiegów rehabilitacyjnych. Kolano dobrze się goiło, jednak trzeba było uważać żeby go nie obciążać.W dalszym ciągu musi uważać, ale i tak bardzo szybko wrócił do pracy.Dobrze, że wszystko tak się skończyło.

***

W każdym razie tydzień do dwóch nie powinien był jeździć samochodem. W tym samym czasie, czyli niedługo właśnie po operacji mieliśmy pojechać do Konsulatu w Kolonii. Paweł postanowił, że pojedzie, bo wiedział, że ja boję się jeździć po autostradach. Chciałam jechać , bo ja trzeba to jadę. Sama nie wiem,czego się obawiam,   prosta droga i można lecieć, a ja mam jakiś lęk przestrzeni, nic tylko droga i droga. Lepiej czuję się na mieście, a przecież w mieście jest trudniej, ciągle jakieś korki, roboty na ulicach, problemy z parkowaniem i wiele, wiele innych utrudnień. Mimo to czuję się lepiej w trakcie jazdy po mieście. Autostrada mnie denerwuje już po pół godzinie i te Tiry, mam manie na ich punkcie. Niekiedy ciągnie się po prostu tylko sznur Tirów.Paweł jednak się uparł ,że będzie jechać i pojechaliśmy.

autostradaa4RalfLotys.jpg_678-443

Wielkanoc 2016

wielkanoc-2016-vv-d

Dzisiejszy dzień jest taki sam jak poprzednie , tylko tyle że wiem że są święta.            Rano zjedliśmy  razem śniadanko . Nie mogliśmy pojechać nawet dzisiaj do kościoła bo jest kawałek drogi od nas i do tego tylko jedna msza . Paweł poszedł do pracy o 13 ,przed nim 4 popołudniówki , potem będą 4 nocki i dopiero wolne.
Chciałabym ,żeby dziewczyny miały fajniejsze wspomnienia ze świąt , tak jak ja z dzieciństwa , zawsze się czekało na Święta , zajączka , wielkim wydarzeniem była święconka , potem lany poniedziałek , gdzie po parę razy wracałam do domu przemoczona do suchej nitki . Fajnie byłoby spotkać się w rodzinnym gronie tak jak to pamiętam , w pierwszy dzień Świąt my jechaliśmy do kogoś a w drugi dzień goście przychodzili do nas ,albo odwrotnie . A tu nic, różni ludzie , różne ,kultury , inne obchodzenie świat ,nawet Lanego Poniedziałku nie znają.
Wczoraj byłam z dziewczynkami w polskim kościele ze święconką, tłok i ścisk ale tylko z tyłu , ludzie zamiast iść do przodu bardziej to tak ustali jakby się bali wejść bardziej do środka, na siłę trzeba było się wpychać.Wszyscy przyszli chyba na jedną godzinę :). Pojechałyśmy tez na cmentarz do babci , kiedyś mojej podopiecznej ,sprzątnęłyśmy grób, zapaliłyśmy znicz dla niej i dla taty .Po południu zadzwoniłam do paru osób i do  mamy z życzeniami. Nadal nasza rozmowa się nie klei, trudno mi z nią rozmawiać .
Chciałabym spędzić kiedyś święta w dużym rodzinnym gronie ,kiedyś to się na pewno spełni .Niekiedy chciałoby się wrócić do czasów dzieciństwa .

 

Assorted eggs and flowers for Easter on white

Wyjazd cd…

autostradaa4RalfLotys.jpg_678-443

 

Tak naprawdę to nie mieliśmy planu jeszcze gdzie dokładnie będziemy nocować, miałam tylko zarezerwowany jakieś hotelik gdybym faktycznie nic innego nie znalazła, miałam  możliwość i czas na odwołanie rezerwacji w razie gdybym znalazła cos lepszego. Zastanawiałam się, co zastanę jak pojadę do mamy, czego mogę się jeszcze spodziewać, żałuje teraz tej decyzji, którą podjęliśmy w sprawie tej darowizny, gdybym wtedy to zostawiła, to teraz sytuacja wyglądałaby być może inaczej. Podróż jak na złość bardzo się wydłużyła, był wypadek na autostradzie i musieliśmy jechać jakimś objazdem. W miedzy czasie, gdy Paweł jechał ja szukałam dalej innego lokum do spania. Znalazłam, myślałam, że będzie super zajazd niedaleko mieszkania Magdy,  mieliśmy się także  spotkać, jeszcze do tego, GPS zwariował i prowadził nas po jakiś lasach, wyjechaliśmy gdzieś za Mikołowem, ale dojechaliśmy.Pierwsze wrażenie super, jednak potem okazało się, że to jakaś kpina. Zdjęcia na stronie piękne, ale tylko połowa zajazdu tak wyglądała, bo była po remoncie, druga połowa niestety nie. Było tak późno, że nie miałam siły tego zmieniać, nawet wtedy nie poszłam do recepcji a powinnam była. Najlepsze było wejście do pokoju od razu pod prysznic :) Żenada, zajazd niby z taką renomą , dobrą opinią, ale chyba tylko za tą lepsza połowę hotelu. Rano nie wytrzymałam jak musiałam słuchać rozmów pracowników za ścianą ,praktycznie jakby byli u mnie w pokoju, ścian chyba była z dykty!

***

Chcieliśmy nocować w tym hotelu 3 doby, od czwartku do niedzieli. Zamówiliśmy pokój 4 osobowy, byliśmy z dwójką dzieci ( miał to być pokój przyjazny dla rodzin z dziećmi) !.Jak dla mnie to jakiś żart, zdjęcia przedstawiały pokój który faktycznie  był  podobny, jednak zdjęcia nie pokazują mankamentów w pokoju. Łóżka inne niż na zdjęciu, były zwykle tapczany a na nich jakieś dziwne materace. Nie poinformowano w ofercie, że łazienka ( prysznic + toaleta nie są w jednym pomieszczeniu). Do pokoju weszliśmy praktycznie  od razu pod prysznic – dosłownie!, gdyż wystarczyło zrobić porządny krok żeby tam się znaleźć. Był to mały korytarzyk, przedpokój przerobiony byle jak na łazienkę, prowizorka. Z boku toaleta, tak ciasna, że będąc w toalecie to trzeba było praktycznie trzymać nogi na tym minimalnym korytarzu.  Prysznic, minimalny, ciasny, stara armatura, woda źle spływała, nawet dzieci po podróży nie mogliśmy wykąpać ! Okazało się, że był to pokój pomiędzy dwoma pokojami służbowymi ( był to także kiedyś pokój służbowy, ale dla 2 osób, o tym jednak dowiedziałam się rano od pań sprzątających pokoje) przez ścianę słychać było rozmowy pracowników, wiec oni na pewno także słyszeli także nas..Z ledwością przespałam noc, wszystko było słychać z korytarza. Z samego rana poszłam do recepcji i zrezygnowaliśmy z tego hotelu, nie tak powinie wyglądać pokój dla rodziny z dziećmi, 170 zł kosztował  ten  okropny pokój. Jedyny duży plus to panie pokojówki, reszta to kpina, no, ale przeżyliśmy.

***

Dowiedziałam się, że jest taka strona Booking gdzie znajduje się szybko i sprawnie tani nocleg.Udało się i to było najlepsze gdzie. Praktycznie jest on w parku Chorzowskim przy Stadionie Śląskim. Ironia losu, dlaczego, dlatego bo ten park jest pełen wspomnień dla nas, bo ja się tam wychowałam i park znam jak swoją kieszeń .Po  drugiej jego stronie jest właśnie nasza dzielnica gdzie mieszkaliśmy, gdzie jest jeszcze nasze mieszkanie i tam mieliśmy jechać do znajomych, do kościoła i do taty. Byłam praktycznie w domu i nie w domu, patrzyłam z okna hotelu na park i wiedziałam, że tam za drzewami jest mój dom. Dziwne uczucie, było mi przykro, powinniśmy być u mamy.

***

Dziewczynki jak tylko im wspomniałam o tym, że pojedziemy do babci w odwiedziny, to nawet tego nie chciały słuchać, pojechaliśmy do mamy  dopiero na drugi dzień ,w sobotę. Pawłowi udało się je  w końcu namówić . Ja musiałam się prosić, praktycznie  pół dnia żeby ze mną pojechały, moja mama tak doprowadziła do sytuacji, ze wnuczki nie chcą do niej jeździć.Pawłowi jakoś udał Pomimo tego, co było kiedyś i jak wyszło te nasze mieszkanie razem nie nastawiałam dzieci przeciwko babci. Mimo tego dziewczynki dużo same zaobserwowały i po prostu najzwyczajniej w świecie nie chciały jechać. W końcu udało się jednak je namówić, wytłumaczyłam im, że nie można tak się zachowywać, przejechaliśmy prawie 1000 km, jak ja bym mogła matki nie odwiedzić albo pojechać tam sama bez dzieci.Naprawdę nikomu nie życzę takiej sytuacji.

 

Straszny sen

 

Nigdy jakoś nie umiałam opisać tego snu, ale często mi się on przypomina i mam go w pamięci tak samo jak wtedy, gdy się obudziłam. Było to w czasie, gdy mama była u nas, przyjechaliśmy razem wtedy do Niemiec, jednak po niecałych 2-tygodniach zaczęły się problemy. Ciągłe wydzwanianie mamy do Arka, on tylko ja cały czas wtedy stresował. Wiem, że było jej bardzo ciężko, nam także, chcieliśmy tylko pomóc, nie wymagaliśmy od mamy, żeby tu zamieszkała, chyba, że tego by chciała.

 

Było ciemno, cisza i nikogo poza mną, znalazłam się na cmentarzu, gdzie pochowaliśmy tatę. Nie bałam się, szłam w stronę grobu, zbliżając się z daleka zobaczyłam, że grób taty jest otwarty. Wtedy dopiero poczułam tak jakby trochę strach, ale nie do końca. Po prawej stronie, parę grobów dalej zobaczyłam cienie, nagle zrobiło się jeszcze bardziej ciemno, ale cienie ludzi, chyba ludzi były widoczne i szepty, szepty, cicha rozmowa. Miałam odczucie, że to złodzieje, lub, ktoś, coś, co czyha i czeka tam na mnie, a z drugiej strony szlam dalej. Byłam niby blisko grobu, ale ta droga wtedy była jakaś długa. Podeszłam już całkiem blisko, nagle już byłam przy grobie. Zobaczyłam tatę, nie leżał jednak tak jak go pochowaliśmy tylko na prawym boku, wystraszyłam się, nie wiedziałam, co i jak się stało, dlaczego trumna jest otwarta. Wtedy to zobaczyłam, tego cholernego raka, tak mi się przynajmniej wydawało, cały tył głowy taty był bardzo powiększony. Pochyliłam się i nagle nie widomo skąd pojawiła się przy mnie mama, tata nagle otworzył oczy i z niewyobrażalnym krzykiem złapał ja za ręce i ciągnął ja w swoją stronę, cały czas krzyczał, był to jeden bardzo długi krzyk. Złapałam wtedy mamę odruchowo żeby jej pomóc i obudziłam się.

 

Do dzisiaj ten sen pamiętam, jakby dopiero mi się śnił, nie umiałam, bałam się go napisać. Ale zbyt często mam tak dziwne sny, że już teraz przywykłam do tego bardziej. Zastanawiam się jednak, dlaczego sen był aż tak drastyczny. Zawsze po tych dziwnych snach coś się działo, wiedziałam, że coś się wydarzy. Tata tak jakby mnie przestrzegał przed czymś, kimś, chronił. Nawet mimo tak strasznego snu. Niedługo po tym śnie było coraz gorzej i Paweł musiał zawieść mamę do Polski, praktycznie mama ta decyzję podjęła tak niespodziewanie, nie patrząc na to, że trzeba iść do pracy, nie patrząc na wnuczki, na nic.

Rodzinne Święta

Jak szybko minął ten miesiąc, jak zawsze zresztą, już prawie połowa stycznia, a ja znowu mam zaległości w pisaniu.Cały czas obiecuję sobie, żeby pisać, chociaż raz w tygodniu i jakoś potem mi to nie wychodzi. Albo brak czasu lub niekiedy brak chęci, zmobilizowania się.

boze-narodzenie

Święta jak zawsze spędziliśmy razem, tutaj dopiero trzeci raz. Teraz tylko nasza czwórka, wcześniej, gdy tata jeszcze żył to spotykaliśmy się w 1 lub 2 Święto Bożego Narodzenia oczywiście w Polsce, niestety tata nie dożył już naszego wyjazdu, a cieszyłby się, zawsze to powtarzam.Teraz nawet nie ma możliwości spotkania się u mamy, jak na chwilę obecną i nie wiem czy jeszcze będzie, czy coś się zmieni w tej sytuacji na lepsze. Wigilię jednak przygotowaliśmy jak zawsze uroczyście, ale skromnie, nie przesadzaliśmy z potrawami, bo potem wszystko tylko zostaje, a dzieci jadłyby tylko pierogi prze całe święta. Podzieliliśmy się opłatkiem, zjedliśmy w spokoju i głównie w ciszy. Patrząc na pusty talerz myślami byłam przy tacie, ale wiem już teraz, że jest mu tam dobrze. Zaczynam się chyba pomału z tym godzić, chociaż łzy kręcą mi się w oczach jak pomyślę o nim, zawsze. Cieszę się jednak, że możemy być tutaj już razem, nie w rozłące jak na początku.

***

Wigilię spędziliśmy w spokojnej i rodzinnej atmosferze. W pierwszy dzień Świat pojechaliśmy 200 km, aż za Dortmund ( Gladbeck) nieduża miejscowość za Recklinghausen do Halinki mojej kuzynki, która wyjechała ponad 30 lat temu do Niemiec. Jeden z kuzynów był w Niemczech u jakieś swojej rodziny od strony żony i zajechał do niej w odwiedziny, wtedy Halinka dowiedziała się, że ja także mieszkam tu z rodziną. Przyjeżdżając do Niemiec, nie szukałam kontaktu, chociaż myślałam o tym, ale tyle lat nie dawała znaku życia, po śmierci swoich rodziców ( mojej cioci i wujka) w ogóle wszystko się urwało, a mieszkali tylko na innej dzielnicy.

***

W dzieciństwie było więcej jakoś tych spotkań rodzinnych, potem dorośliśmy i wszyscy się porozchodzili, porozjeżdżali. Myślałam, że oni nie chcą kontaktu, nie miałam ich telefonu, jak kiedyś zapytałam jedną ciotkę czy ma numer to oczywiście a po co, na co ci itp. Dałam sobie spokój, nie prosiłam się. Kiedyś właśnie tak było, było to parę lat temu, ale pomyślałam sobie, że prosić się nie będę. Takie głupie podejście, inna ciotka znowu nigdy nie pamiętała numeru telefonu, albo zapomniała go zapisać, ale sami cały czas mieli kontakt z Haliną, wiem, że celowo nie chciała dać tego numeru, więc po prostu dałam sobie spokój. Jest to trochę zagmatwane, ale zazdrość i złośliwość, to zauważyłam w naszej rodzinie, to tak z perspektywy lat. Kiedyś patrzyłam na to inaczej, miałam to gdzieś, teraz widzę to inaczej.Na przełomie lat wiele spraw zrozumiałam, niektóre rzeczy same się wyjaśniły, niektóre nie. Za dużo ich było, 11-oro rodzeństwa, za duża różnica wieku. Chociaż niekiedy rodziny wielodzietne potrafią trzymać się razem, nie wiem może inaczej jest w dzieciństwie, inaczej w dorosłym życiu. Na przykład pomiędzy moja mamą a jedna z najstarszych jej sióstr było aż 18 lat różnicy.

***

W każdym razie Halinkę  ostatni raz widziałam  chyba 25 czy 26 lat temu, byłam wtedy nastolatką i nie interesowały mnie spotkania rodzinne. Oni zresztą także bardzo rzadko pojawiali się w Polsce. Miedzy mną a Halinką jest 13 lat różnicy, więc jakoś nie było możliwości spotkań, z dzieciństwa pamiętam jak mi pomagała w matematyce jeszcze przed wyjazdem do Niemiec, potem byli parę razy w Polsce i kontakt się praktycznie urwał, chociaż odrobinę mogła go utrzymać, bo jest chrzestną Arka. Do tego było jeszcze parę drobnych nieporozumień rodzinnych, pamiętam związanych z wyjazdem taty do Kanady, miał obiecywane chyba ze cztery razy, chciał jechać do siostry mojej mamy, siedzą już tam od stanu wojennego, też zagmatwana historia. Tak to się wszystko potoczyło, pojechały różne ciotki, ale tylko posiedzieć po miesiącu, troszkę w tym pomogła rodzina, ale teraz już nie ma, po co do tego wracać.

***

Wracając do Halinki, gdy ja się urodziłam to ona była nastolatką, gdy potem ja byłam nastolatką to ona już była dorosłą kobietą i wyjechała z Polski. Do tego 25 lat poszło, nawet nie wiadomo, kiedy. Teraz ona jest po 50, tak życie się ułożyło, że i ja z rodziną trafiłam w końcu tutaj. Halinka dostała mój numer z Niemiec o kuzyna, który zajechał w odwiedziny, jak wracałam po pracy do domu to widziałam, że ktoś dzwonił, ale nigdy nie mogłam oddzwonić, bo numer był zastrzeżony.  Pewnego dnia jednak zadzwoniła z pracy i wtedy w końcu był numer, na który udało mi się oddzwonić. Okazało się, że to Halinka, rozmawiałyśmy tak parę razy i postanowiłyśmy spotkać się w święta. Pojechaliśmy do nich, jak dla mnie nic się nie zmieniła, tylko trochę starsza;) W każdym razie Józka to totalnie nie poznałam, posiwiał jak gołąbek, a ja cały czas miałam w głowie zakodowane, że zobaczę tego Józka z czarnymi włosami.Trochę pobłądziliśmy pomiędzy domkami, zobaczyłam z jednego domu siwego faceta wyglądającego z domu;) potem okazało się, że to właśnie maż mojej kuzynki. Spędziliśmy bardzo miło Pierwszy Dzień Świąt, było dużo wspominania, ale to za krótko żeby wszystko opowiedzieć.Teraz oni mają przyjechać do nas, może na 40 urodziny Pawła.

***

Świeta ,swieta i po swietach .                                                                                   Sylwester spedzilismy razem 2+2 , czyli ja , męzem i z dzieci w domu . Czyli standartowo miło i wesoło ,  dziewczyny jak zawsze wytańczone , rozbawione poszły spac chyba po pierwszej albo jeszce póżniej . W każdym razie jeszce poczekamy pare lat na jakieś wyjscie ze znajomymi ,jesli w ogole znajdziemy tutaj serdecznych i szczerych znajomych.

***

Bardzo ważny dzien 1 stycznia 2016 – Anusia skonczyła 8 lat , dzień spedziliśmy bardzo milo , tego dnia przyszła tylko jedna koleżanka . Koleżanki z klasy były zaproszone na 4 stycznia . Okazało się jednak że urodziny Ani trwają 3 dni , pierwszego dnia była tylko 1 koleżanka z klasy , drugiego dnia przyszły  od znajomej dzieci , jedna chodziła z Wikusia do klasy , Helin została na noc i dopiero pojechała do domu 3 stycznia , a 4 stycznia przybyła cała zgraja małych wrzeszczących dzieci . Teraz wiem ,że takie urodziny lepiej zrobić wszędzie tylko nie w domu . Całe mieszkanie huczało od biegania i wrzasków ,ale co tam raz w roku są urodziny.Ania była przeszczęśliwa a to było dla mnie najważniejsze :)

1362998709Happy 8th Birthday

 

 

Kolejny rok bez Ciebie Tato

image_2096 Wszystkich Świętych

Już trzeci rok  Tato jak nie ma  Cię  z Nami

2 lata 8 miesięcy bez Ciebie

***

Pustka ogromna w moim sercu pozostała

Jestem przy Tobie pamięcią

chociaż codziennie myślę o Tobie , to Dzień ten jest szczególny

Jeszcze tego nie zrozumiałam , nie pogodziłam się z Twoim odejściem .

Pustka w mojej głowie , nie potrafię ogarnąć braku

Ciebie

Brakuje mi najprostszych  rzeczy , spraw , gestów , rozmowy

Nawet niekiedy Twojego niezadowolenia gdy źle coś zrobiłam

Brakuje

mi tego że nie mogę Ci  opowiedzieć o wielu sprawach

Chociaż opowiadam Ci o tym w myślach

o postępach dzieci w szkole ,ich radościach i smutkach , ich osiągnięciach

o naszym życiu tutaj ,życiu po prostu

Brakuje mi prostych , zwykłych chwil , które tak szybko uciekają nam w życiu

utraconych chwil , niewykorzystanych chwil , nieuszanowanych chwil

Brakuje mi CiebieTato

niekiedy uśmiechniętego, niekiedy złego

Ciebie w ogrodzie , w domu

zmęczonego po pracy, małomównego niekiedy

Zamyślonego ,zafrasowanego , zasmuconego

***

Przepraszam za mój brak czasu

Teraz już za późno , już tego nie nadrobimy

Pozostało mi mówienie do Ciebie i patrzenie na zdjecie

Myślę o Tobie , tęsknie

Tyle miałbyś tu do zobaczenia , zrobienia , cieszenia się

Mówię do Ciebie Tato

Czy mnie słyszysz

Jutro znowu ten dzień

Jestem przy Tobie , Pamiętam

350513270

Bez Ciebie Tato …

0

 

Dzisiaj minęło 2,5 roku odkąd odeszłeś Tato .Czas  nie leczy ran jak to mówią ,jest ciężko i smutno bez Ciebie . Dziewczynki coraz większe ,mądrzejsze , byłbyś dumny z Wiktorii i Ani .Wikusia w szkole miała bardzo dobre oceny , nauczyciele byli bardzo zadowoleni , Anusia tak samo ,coraz lepiej idzie jej z językiem  Dobrze im tutaj , wszystko co sobie zaplanowałam spełnia się pomału. Wierzyłeś we mnie ,że się nam uda .Brakuje mi Cię bardzo , tyle mam Ci teraz do opowiedzenia .Przykro mi ,że kiedyś często nie miałam czasu nawet na kawę , przepraszam za nasze rzadkie spotkania .  Ciągle było coś ważniejszego. Po prostu to niemożliwe ,że to już 2,5 roku gdy nie ma Cię z nami . Udało mi się załatwić działkę niedaleko naszego mieszkania ,ale miałbyś tu zajęcie u nas:). Lubiłeś tak bardzo przebywać w ogródku, podobało by Ci się tutaj . Myśląc o Tobie w ogrodzie , uśmiecham się .Tam czułeś się chyba najlepiej . Mam nadzieję ,że tam coś jest i że masz tam swój ogród na zawsze .Brakuje mi Ciebie bardzo . Tak bardzo chciałabym cofnąć czas .

 

klepsydra_znicz wspomnieniaddd

 

Pomału do przodu

 

f210933e7040a39b19e259d3c13012013190139

Ale ten czas leci , po prostu niemożliwe. W końcu nasze starania i zabiegi nie poszły na marne i Pawłowi udało się podjąć pracę w normalnej firmie , szkoda tylko że przez Zeit firmę , no ale może potem będzie się można jakoś od nich uwolnić i przejść całkowicie pod skrzydła firmy . Ogólnie super , do pracy przez płot , tylko ten przestój w firmie na części z Polski nie jest taki jak powinien . Był wybór albo Paweł siedzi w domu na d… albo idzie na zastępstwo do głównej siedziby w Baunatalu za jednego Hausmajstra . Nie mając specjalnego wyboru ,zgodziliśmy się na to ,bo lepiej zawsze pracować ,  żadna praca nie hańbi , nie o to jednak nam  chodziło . Byliśmy trochę nawet nie tyle  wkurzeni co zawiedzeni , bo Paweł ma doświadczenie na magazynach , w produkcji i logistyce ,a tu nie czuje się doceniony . Ma dobre papiery referencje ale ta Zeit firma na pewno nie dała tych papierów do wglądu w firmie . Dzisiaj ostatni dzień tam , wraca do swoich wcześniejszych obowiązków na magazyn, ciesze się z tego bardzo .

Dziewczynki miały koniec roku szkolnego 27 lipca , niestety nie ma tu tak w Polsce ,żadnych apeli , strojów odświętnych, nie czuje się tego zakończenia roku szkolnego . Za to świadectwa to wynagrodziły : Wiktoria super , same 1 i 2 i parę 3 , całkowita odwrotność naszych ocen . Tu jedynka , to u nas w Polce 6. Może kiedyś się przyzwyczaję . Wychowawczyni Wikusi nie mogła się nachwalić ,że po roku tak dobrze jej poszło. Teraz skończyła podstawówkę ( 4 klasy ) . Od 5 klasy (od września ) idzie do drugiej szkoły ,jest niedaleko . Ania idzie do drugiej klasy , nauczyciele także bardzo zadowoleni z Anusi , jeszcze trochę wstydzi się mówić po niemiecku ,ale najbardziej przy mnie jak jest z koleżankami to rozmawia z nimi normalnie . Ma jeszcze problemy z czytaniem ( po polsku ) także , nie chcę jej mieszać w głowie. Ogólnie rok szkolny zaliczony super. Jesteśmy bardzo zadowoleni . :)

Miałam urlop , dzisiaj ostatni dzień na urlopie , i tyle , jutro do pracy na rano , w niedziele też , potem popołudniu .Odpoczynek – słowo mi obce . Parę razy byliśmy na basenie , bo upały tu niemiłosierne , dzisiaj trochę pokropiło ale jeszcze wszystko wisi w powietrzu , wczoraj nie dało się oddychać .Głównie to parę spraw urzędowych załatwionych , porządki domowe i koniec urlopu . Przysięgam następny urlop jeśli będę go mieć -wyjedziemy gdzieś w końcu . Może uda nam się gdzieś wyjechać . Najpierw jednak zacisnąć pasa i trochę trzeba popracować .

Mam zamiar w tym tygodniu porozmawiać z szefem , jeśli już będzie po urlopie , jestem ciekawa co ma mi do powiedzenia. Już dawno powinien mi powiedzieć czy zostaję w firmie czy nie . Potem będę  wiedziała co robić dalej .Cały  czas myślę o innej pracy ,ale póki nasza sytuacja się nie unormuję nie będę podejmować ryzyka zmiany pracy.